16.08.

Nie umiem okiełznać tego smutku. On jest tak olbrzymi, że jego łapy obejmują wszystkie obszary mojego życia. Próbuję zmieniać kierunek moich myśli z aktualnie bolącego na inny – żeby nie bolało. Po chwili okazuje się, że w tym także boli, a kolejna zmiana przynosi kolejne rozczarowanie i jeszcze większe poczucie beznadziei. Nie ma już gdzie uciekać.

Czas ponownie przywitać się z depresją. Z wygasającą miłością do wszystkiego i wszystkich, których do tej pory kochałam.

Już zaczynam się izolować, uciekać w wymyślone światy książek, filmów, gier. Apetyt odchodzi z każdym dniem coraz dalej, ale to jest akurat dobra wiadomość – zrzucę trochę tłuszczu ze swojego pasztetowego cielska.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.